Powrót do bloga
Dropshipping

Czy dropshipping wciąż się opłaca? Liczby, bez opowieści

Pytanie jest źle postawione: to nie model jest opłacalny albo nie, tylko rachunek. Prawdziwe marże, koszt pozyskania, odsetek porażek i trzy warunki, bez których żaden sklep się nie utrzyma.

6 min czytaniaAutor Evidio

«Dropshipping umarł.» To zdanie ukazuje się co roku od dekady, pisane przez ludzi sprzedających kurs, i codziennie obalane przez sklepy, które inkasują pieniądze.

Prawda jest mniej widowiskowa: model sam w sobie nie jest ani opłacalny, ani nieopłacalny. Jest opłacalny, gdy pewien dokładny rachunek się spina, i nie jest, gdy ten rachunek jest błędny. Różnica między jednym a drugim mieści się w odejmowaniu, którego większość ludzi nigdy nie wykonuje przed wydaniem pierwszej złotówki.

Oto to odejmowanie, liczby, które je zasilają, i sposób sprawdzenia zanim zapłacicie.

Co liczby mówią naprawdę

Odsetek porażek i co on mierzy

Często cytuje się, że przytłaczająca większość sklepów upada. To prawda, ale źle odczytywana. Ta liczba nie mierzy trudności modelu, mierzy, ilu ludzi otwiera sklep, nie sprawdziwszy absolutnie niczego.

Otwarcie sklepu kosztuje kilkadziesiąt złotych i dwie godziny. Rynek o tak tanim wejściu wytwarza siłą rzeczy większość rezygnacji, dokładnie jak zapisy na siłownię w styczniu. Odsetek porażek mówi wam przede wszystkim, że próg wejścia jest niski, a nie że drzwi są zamknięte.

Prawdziwe marże

Tu wali się większość prognoz. Marża brutto 60 % na papierze staje się, po koszcie produktu, prowizjach platformy, prowizjach płatniczych, zwrotach i obsłudze klienta, marżą netto znacznie chudszą. Na produktach mocno konkurencyjnych spada często poniżej 15 %.

Zapamiętajcie zasadę: jeśli marża brutto jest niższa niż trzykrotność kosztu produktu, nie macie miejsca na kupowanie ruchu. A bez kupowanego ruchu potrzebujecie innego źródła, co zmienia cały projekt.

Koszt pozyskania, prawdziwy sędzia

Jedyna liczba, która rozstrzyga wszystko, brzmi tak: ile kosztuje was klient wobec tego, ile przynosi. Cała reszta z tego wynika.

Na rynkach nasyconych koszt pozyskania zwielokrotnił się w ciągu kilku lat, bo wszyscy kupują te same miejsca w tych samych momentach. To jest prawdziwa przemiana branży, o wiele bardziej niż jakakolwiek moda produktowa. I dlatego patrzenie, ile wydają inni i od jak dawna, stało się warunkiem wstępnym, a nie luksusem. Co jest naprawdę widoczne, opisujemy w naszym artykule o reklamach konkurentów.

Co się zmieniło i nie wróci

Koniec przewagi nowości

Były czasy, gdy samo pokazanie nieznanego produktu wystarczało, żeby go sprzedać. To okno się zamknęło: to samo nagranie produktowe krąży po wszystkich sieciach w kilka dni, a efekt odkrycia trwa już nie miesiące, lecz tygodnie.

Bezpośredni skutek: produkt nie należy do was, należy do was tylko wasze wykonanie. Strona, oferta, obsługa, cena.

Czasy dostawy

Kupujący przywykli dostawać szybko. Trzytygodniowy termin ogłoszony drobnym drukiem wywołuje dziś wnioski o zwrot, spory płatnicze i negatywne opinie kosztujące więcej niż marża na produkcie.

Sam ten punkt wyeliminował całe pokolenie sklepów zbudowanych na najtańszej możliwej wysyłce.

Trzy modele, które wszyscy nazywają «dropshippingiem»

Test produktu

Szybko wystawiamy, kupujemy ruch, zostawiamy to, co się sprzedaje. Najbardziej znany i najtrudniejszy: wymaga budżetu reklamowego, tolerancji na straty, i nie buduje niczego trwałego, jeśli na tym poprzestać.

Zbudowana marka

Ta sama logistyka, przeciwny zamiar: wybieramy segment, dbamy o wizerunek, budujemy lojalność. Opłacalność przychodzi z drugim zamówieniem, nie z pierwszym. Wolniej i wyraźnie solidniej, bo koszt pozyskania rozkłada się na czas życia klienta.

Arbitraż niszowy

Celujemy w wąską, źle obsłużoną publiczność, gdzie konkurencja reklamowa jest słaba, bo rynek wydaje się dużym graczom zbyt mały. Wolumeny skromne, marże wygodne, a pozycja trzyma się długo. To model najrzadziej opisywany i najbardziej dostępny bez budżetu.

Rachunek do zrobienia przed startem

Weźcie kartkę i zapiszcie cztery liczby.

Planowaną cenę sprzedaży. Koszt produktu dostarczonego do klienta, z wysyłką i opakowaniem. Koszt pozyskania klienta, który oszacujecie na podstawie tego, co robią inni na tym rynku. I liczbę zamówień, jakie ten sam klient złoży w ciągu roku.

Jeśli cena sprzedaży minus koszt produktu minus koszt pozyskania wychodzi na minus, wasz projekt broni się tylko wtedy, gdy czwarta kolumna jest większa od jedynki. Czyli gdy opiera się na lojalności. Wielu odkrywa to ograniczenie po sześciu miesiącach strat, choć mieści się ono w czterech liczbach zapisanych przed startem.

Gdzie naprawdę giną pieniądze

Rzadko tam, gdzie się tego spodziewamy. To nie prowizje platformy ani cena domeny.

Straty biorą się z testów reklamowych wyłączonych za późno, z ruchu kierowanego na stronę, która nie sprzedaje, ze zwrotów wynikających z terminów, z towaru zamówionego z góry i nigdy niesprzedanego, a przede wszystkim z czasu poświęconego niszy, której nikt nie sprawdził. Najdroższa pozycja nieudanego projektu nie pojawia się na żadnej fakturze: to miesiące pracy w złym kierunku.

Sygnały rynku, który wciąż da się wziąć

Popyt już istnieje

Szukacie rynku, na którym ludzie kupują dziś, a nie rynku do stworzenia. Tworzenie popytu kosztuje nieskończenie więcej niż jego przechwycenie, i jest pracą marki, nie sklepu.

Konkurencja jest miękka

Liczni konkurenci nie są problemem; dobrzy konkurenci są. Popatrzcie na ich strony, terminy, odpowiedzi na opinie. Rynek, gdzie wszyscy robią minimum, to rynek, gdzie do wygranej wystarczy rzetelność.

Produkt udźwignie marżę

Cena akceptowana przez rynek musi zostawić miejsce na koszt pozyskania. Produkty poniżej dwudziestu euro bez ponownego zakupu są niemal zawsze pułapką, bo po reklamie nie zostaje nic. Pełna metoda wyboru jest w naszym artykule o szukaniu zwycięskiego produktu.

Jak to wszystko sprawdzić, nie wydając złotówki

Wszystko powyższe da się zaobserwować z zewnątrz, przed zainwestowaniem.

Możecie zobaczyć, jakie sklepy już istnieją wokół waszego pomysłu, co wysuwają na przód, od kiedy emitują reklamy, jakich aplikacji używają i w jakim tempie zmienia się ich asortyment. Możecie oszacować ich ruch, a przede wszystkim skąd pochodzi, co mówi wam, czy rynek się kupuje, czy zdobywa. Nasze dwie szczegółowe metody są w analizie sklepu konkurenta i w szacowaniu ruchu.

Jeden dzień takiej pracy oszczędza wam sześć miesięcy błędu. To najlepszy stosunek, jaki znam w tym fachu.

Błędy, które kosztują pierwszy tysiąc

Wybór produktu przed rynkiem. Dobry produkt na rynku nasyconym przegrywa ze zwykłym produktem na rynku miękkim.

Wiara, że reklama naprawi słabą ofertę. Ona tylko przyspiesza wyrok i każe wam za niego zapłacić.

Patrzenie na obroty innych zamiast na ich marżę. Sklep robiący sto tysięcy miesięcznie może tracić pieniądze, i wiele traci.

Przerwanie testu po dwóch dniach albo puszczenie go na dwa miesiące. Oba błędy kosztują, drugi znacznie więcej.

Start bez zapisania czterech liczb. To zdecydowanie najczęstszy błąd i jedyny, który czyni wszystkie pozostałe nieuniknionymi.

Najczęstsze pytania

Czy do startu potrzebny jest budżet reklamowy?

Niekoniecznie, ale wtedy potrzebny jest czas. Bez budżetu pozyskanie idzie przez wyszukiwarki, media społecznościowe bez płatnej promocji albo istniejącą publiczność. Te drogi działają i kosztują miesiące zamiast pieniędzy. Nie działa brak jednego i drugiego.

Ile czasu do pierwszej złotówki zysku?

Liczcie kilka miesięcy i wyraźnie oddzielajcie pierwszą sprzedaż od pierwszego zysku. Pierwsza sprzedaż przychodzi szybko i niczego nie dowodzi. Pierwszy zysk przychodzi, gdy koszt pozyskania spadnie poniżej marży, a to wymaga prób.

Lepiej celować w niszę czy w produkt?

W niszę, prawie zawsze. Produkt się wyczerpuje i bywa kopiowany; nisza pozwala odnawiać asortyment wobec ludzi, którzy już was znają. To właśnie zamienia sklep w działalność.

Czy dropshipping jest legalny?

Tak, to zwykła metoda logistyczna. Problem sprawiają praktyki towarzyszące: nieprawdziwe terminy, podróbki, brak informacji prawnych. Nie model jest tu winny, tylko skróty.

Od czego zacząć w tym tygodniu

Trzy kroki, w tej kolejności, i żaden nie kosztuje pieniędzy.

Najpierw zapiszcie cztery liczby z powyższego rachunku, przy najostrożniejszych założeniach. Jeśli wynik się nie spina, właśnie zaoszczędziliście sześć miesięcy. Potem weźcie dziesięć sklepów już obecnych przy waszym pomyśle i zanotujcie dla każdego trzy rzeczy: od kiedy chodzi ich najstarsza reklama, skąd bierze się ich ruch i w jakim tempie zmienia się asortyment. Będziecie wiedzieć, czy rynek się kupuje, zdobywa, czy jest już zajęty. Na koniec wybierzcie swój model spośród trzech wymienionych, zależnie od tego, co macie: czas czy pieniądze.

Ręcznie ten przegląd zajmuje popołudnie na sklep. Evidio robi to z przeglądarki jednym kliknięciem na dowolnym sklepie Shopify: piksele reklamowe i aktywne sieci, szacowany ruch i jego źródła, zainstalowane aplikacje, produkty wysunięte na przód, skład techniczny, z eksportem, żeby dziesięciu konkurentów trafiło do jednej tabeli. Rozszerzenie jest darmowe, a nasze plany służą wyłącznie do śledzenia tej zmiany w czasie.

Evidio

Zespół Evidio

dropshippingecommercestart

Powiązane artykuły